Recenzje
Analiza techniczna dla bystrzaków
Jedyny w tym zestawie podręcznik analizy technicznej w znanej serii „For Dummies”. Co ważne – nie mamy tu tylko różnych wskaźników i formacji, ale również psychologiczny opis sytuacji rynkowych, które prowadzą do takiego a nie innego stadnego działania inwestorów – to ono sprawia, że analiza techniczna, mimo że jest bardziej sztuką niż nauką, tak często się sprawdza. Nie zastąpiłbym nim „Biblii” Jamesa Murphy’ego, ale ona kosztuje w papierze ponad 150 złotych….
Web Audit - Robert Drózd Robert Drózd
FOREX dla bystrzaków. Wydanie II
Solidne wprowadzenie, głównie z punktu widzenia amerykańskiego, choć prawdopodobnie tłumaczowi zawdzięczamy kilka przykładów dotyczących m.in. pary USD/PLN. Bardzo ciekawie opisane różne rynki walutowe – ich specyfika i potencjalne strategie. Chyba nigdzie indziej nie znajdziemy np. omówienia np. par NZD/USD, opisu wpływu raportu rynku pracy USA na kursy, albo przykładu formacji harmonicznej na USD/CAD. Ponad 330 stron mocnej wiedzy.
Web Audit - Robert Drózd Robert Drózd
FOREX dla bystrzaków. Wydanie II
solidne wprowadzenie, głównie z punktu widzenia amerykańskiego, choć prawdopodobnie tłumaczowi zawdzięczamy kilka przykładów dotyczących m.in. pary USD/PLN. Bardzo ciekawie opisane różne rynki walutowe – ich specyfika i potencjalne strategie. Chyba nigdzie indziej nie znajdziemy np. omówienia np. par NZD/USD, opisu wpływu raportu rynku pracy USA na kursy, albo przykładu formacji harmonicznej na USD/CAD. Ponad 330 stron mocnej wiedzy.
Web Audit - Robert Drózd ROBERT DRÓZD, www.swiatczytnikow.pl (2014-07-04)
Trening umysłu dla bystrzaków
Sięgnęłam po tę książkę dlatego, że w sumie lubię się uczyć, zdobywać wiedzę, rozwijać się... a mózg jest do tego bardzo potrzebny. Często mam problemy ze skupieniem się i jako blondynka intensywniej niż inni muszę dążyć do zdobywania wiedzy. Lubię rozwiązywać krzyżówki i sudoku, a w takich publikacjach pojawiają się różne zadania, chyba więcej mówić nie muszę.
W "Treningu umysłu dla bystrzaków" nie jest ważne w jakiej kolejności się czyta. Jest to książka tego typu, gdzie po prostu czytamy to, co aktualnie nas interesuje, potem odkładamy książkę, a za kilka dni znowu do niej wracamy. Takich pozycji nie da się przeczytać od początku do końca jednym tchem, bo po prostu mózg się lasuje od tej ilości informacji i i tak nie da się nic zapamiętać, więc po co? Czytamy jakąś super-hiper-ekstra-wspaniałą powieść (no dobra, może nie super-hiper-ekstra-wspaniałą, ale jakąś, którą Wam poleciłyśmy, a do "Treningu umysłu" zaglądamy wieczorkiem i czytamy jeden rozdział.
Na początku każdej części jest ramka informująca nas o czym będzie, a na początku każdego rozdziału jest wypunktowane to, czego się z niego dowiemy. W książce zastosowane są różne ikony, pogrubienia i ramki, które ułatwiają znalezienie interesujących nas rzeczy oraz pokazują ważne fragmenty, których nie powinniśmy pomijać.
Autorka pisze przystępnym dla zwykłego czytelnika (Oczywiście ja jestem jedyna w swoim rodzaju. Dobra, Wy też... ale chyba nie dalibyście rady przeczytać takiej książki napisanej specjalistycznym językiem, prawda?), łatwym do zrozumienia. Czasami zwraca się bezpośrednio do nas [To coś dla takich forever alone jak ja, żeby pomyśleli, że ktoś ich lubi] i mówi, że nie musimy wszystkiego czytać [dr Tracy Packiam Alloway tak dobrze rozumie mnie i mój brak czasu...], często także odsyła nas do innych części i rozdziałów. Każdy bardziej specjalistyczny termin jest wytłuszczony, a następnie wyjaśniony, w taki sposób, że każdy to zrozumie (tak, nawet ja).
W "Treningu umysłu dla bystrzaków" są oczywiście informacje teoretyczne o budowie i funkcjonowaniu mózgu, ale jest też dużo ćwiczeń i sposobów, żeby usprawnić tę galaretę, co nam siedzi w czaszce. Dr Tracy Packiam Alloway przekazuje nam wiedzę dotyczącą diety i najróżniejszych innych zachowań i nawyków pomagających w zwiększeniu wydajności mózgu. W książce możemy znaleźć wiele przykładów, ćwiczeń i wskazówek. Pojawia się trochę specjalistycznego nazewnictwa, ale wszystko jest dokładnie wyjaśnione, tak aby każdy śmiertelnik mógł z przyjemnością wyćwiczyć swój mózg.
Wydanie podoba mi się, bo... fajnie się wygina. [tu powinno być moje zdjęcie jak wyginam książkę z uśmiechem psychopaty, ale chyba przestalibyście czytać moje posty :C] Okładka nie jest zbytnio zachęcająca, kolory mogłyby być mniej kontrastowe. Ta okładka kojarzy mi się z takimi tanimi szyldami, tablicami i bannerami z reklamami powieszonymi na pięknej XIX-wiecznej kamienicy, w dodatku świeżo odrestaurowanej. No po prostu krew człowieka zalewa. Jak można szpecić coś tak cudownego? Tak samo z tą książką. Wnętrze jest wartościowe, nieźle napisane, a okładka mówi "Jestem reklamą, jestem reklamą! Idź sobie. Ta treść jest MOJA." [tak, wiem, że okładki nie mówią..., ale mogłyby! Miałabym tyyylu przyjaciół! ^^].
Tak, żeby podsumować to jakoś w miarę logicznie, napiszę, że "Trening umysłu dla bystrzaków" jest bardzo rzetelnie wykonaną książką. Są w niej przykłady z życia codziennego, historii, sposoby na usprawnienie swojego umysłu, ale także duża dawka wiedzy o budowie i funkcjonowaniu mózgu. Polecam każdemu kto interesuje się tego typu zagadnieniami i/lub chce poprawić wydajność swojego umysłu w przyjemny i bezbolesny sposób.
W "Treningu umysłu dla bystrzaków" nie jest ważne w jakiej kolejności się czyta. Jest to książka tego typu, gdzie po prostu czytamy to, co aktualnie nas interesuje, potem odkładamy książkę, a za kilka dni znowu do niej wracamy. Takich pozycji nie da się przeczytać od początku do końca jednym tchem, bo po prostu mózg się lasuje od tej ilości informacji i i tak nie da się nic zapamiętać, więc po co? Czytamy jakąś super-hiper-ekstra-wspaniałą powieść (no dobra, może nie super-hiper-ekstra-wspaniałą, ale jakąś, którą Wam poleciłyśmy, a do "Treningu umysłu" zaglądamy wieczorkiem i czytamy jeden rozdział.
Na początku każdej części jest ramka informująca nas o czym będzie, a na początku każdego rozdziału jest wypunktowane to, czego się z niego dowiemy. W książce zastosowane są różne ikony, pogrubienia i ramki, które ułatwiają znalezienie interesujących nas rzeczy oraz pokazują ważne fragmenty, których nie powinniśmy pomijać.
Autorka pisze przystępnym dla zwykłego czytelnika (Oczywiście ja jestem jedyna w swoim rodzaju. Dobra, Wy też... ale chyba nie dalibyście rady przeczytać takiej książki napisanej specjalistycznym językiem, prawda?), łatwym do zrozumienia. Czasami zwraca się bezpośrednio do nas [To coś dla takich forever alone jak ja, żeby pomyśleli, że ktoś ich lubi] i mówi, że nie musimy wszystkiego czytać [dr Tracy Packiam Alloway tak dobrze rozumie mnie i mój brak czasu...], często także odsyła nas do innych części i rozdziałów. Każdy bardziej specjalistyczny termin jest wytłuszczony, a następnie wyjaśniony, w taki sposób, że każdy to zrozumie (tak, nawet ja).
W "Treningu umysłu dla bystrzaków" są oczywiście informacje teoretyczne o budowie i funkcjonowaniu mózgu, ale jest też dużo ćwiczeń i sposobów, żeby usprawnić tę galaretę, co nam siedzi w czaszce. Dr Tracy Packiam Alloway przekazuje nam wiedzę dotyczącą diety i najróżniejszych innych zachowań i nawyków pomagających w zwiększeniu wydajności mózgu. W książce możemy znaleźć wiele przykładów, ćwiczeń i wskazówek. Pojawia się trochę specjalistycznego nazewnictwa, ale wszystko jest dokładnie wyjaśnione, tak aby każdy śmiertelnik mógł z przyjemnością wyćwiczyć swój mózg.
Wydanie podoba mi się, bo... fajnie się wygina. [tu powinno być moje zdjęcie jak wyginam książkę z uśmiechem psychopaty, ale chyba przestalibyście czytać moje posty :C] Okładka nie jest zbytnio zachęcająca, kolory mogłyby być mniej kontrastowe. Ta okładka kojarzy mi się z takimi tanimi szyldami, tablicami i bannerami z reklamami powieszonymi na pięknej XIX-wiecznej kamienicy, w dodatku świeżo odrestaurowanej. No po prostu krew człowieka zalewa. Jak można szpecić coś tak cudownego? Tak samo z tą książką. Wnętrze jest wartościowe, nieźle napisane, a okładka mówi "Jestem reklamą, jestem reklamą! Idź sobie. Ta treść jest MOJA." [tak, wiem, że okładki nie mówią..., ale mogłyby! Miałabym tyyylu przyjaciół! ^^].
Tak, żeby podsumować to jakoś w miarę logicznie, napiszę, że "Trening umysłu dla bystrzaków" jest bardzo rzetelnie wykonaną książką. Są w niej przykłady z życia codziennego, historii, sposoby na usprawnienie swojego umysłu, ale także duża dawka wiedzy o budowie i funkcjonowaniu mózgu. Polecam każdemu kto interesuje się tego typu zagadnieniami i/lub chce poprawić wydajność swojego umysłu w przyjemny i bezbolesny sposób.
http://my-books-1220.blogspot.com/ 2014-06-13
Francuski dla bystrzaków
Sześć lat nauki języka francuskiego i nagle: język niemiecki! Liceum bez wyboru drugiego języka wita. Życie jest życiem, więc w przeciągu pół roku z mojej głowy wywietrzały co trudniejsze struktury gramatyczne, by po roku przywitać w swoim gronie wszelkie podstawy tego pięknego romanistycznego języka. Tonący chwyta się nawet brzytwy, dlatego postanowiłam dać szansę serii „Dla Bystrzaków”. Cieszy się ona niemałą sławą zarówno za granicą, jak i w naszej Polsce… z subtelną różnicą w tłumaczeniu, bezsprzecznie wynikającą z uwarunkowań kulturowych. W UK książki zwane są „for Dummies”, co przez Polaków mogłoby zostać odebrane z oburzeniem. Ach, niepojęty humor brytyjski.
Po pierwsze, design serii, w tym wypadku Francuskiego dla bystrzaków idealnie sprawdza się
w nauce. Całość treści jest bardzo przejrzyście pogrupowana i bez problemu można odnaleźć interesujące nas zagadnienia, z którymi mamy problem. Dodatkowo załączona została płyta CD z nagraniami dialogów, które pomagają w wymowie i rozumieniu potocznego francuskiego, co może okazać się wybitnie problematyczne po a) długiej przerwie w nauce języka b) kilkuletnim pobycie w Polsce bez styczności
z językiem i nagłym wyjeździe do kraju croissantów.
Kolejną zaletą książki wydawanej przez Septem jest praktyczność zamieszczonych w niej materiałów, a także zupełna poprawność merytoryczna. Owszem, czasem spolszczone zapisy wymowy zamiast fonetycznych mogą irytować, ale są też pomocne przy dłuższych wyrażeniach lub łączeniu słów czy powiedzonkach. Duży „lajk” za wzmianki o tradycjach i francuskim „savoir-vivre” codzienności dotyczącym spotkań, powitań i różnorodnych sytuacji, w których może się znaleźć biedny, zagubiony Polak. Słowniczek na końcu książki zawiera najważniejsze słowa, a tabele gramatyczne maksymalnie ułatwiają przyswojenie sobie nowych reguł.
Jedynym minusem Francuskiego dla bystrzaków może być tylko i wyłącznie brak wyższego poziomu. Owszem, podstawy są wyłożone bez zarzutu, jednak ta wiedza nie wystarczy, by napisać formalny list w biurze czy udać się na spotkanie biznesowe.Fakt faktem, że w takich celach sięga się jednak do innych, wyspecjalizowanych publikacji, a i najpierw należy przyswoić sobie swoistą „bazę językową”, której arkana zdradzają autorki Schmidt, Williams i Wenzel. Jestem na tak!
Po pierwsze, design serii, w tym wypadku Francuskiego dla bystrzaków idealnie sprawdza się
w nauce. Całość treści jest bardzo przejrzyście pogrupowana i bez problemu można odnaleźć interesujące nas zagadnienia, z którymi mamy problem. Dodatkowo załączona została płyta CD z nagraniami dialogów, które pomagają w wymowie i rozumieniu potocznego francuskiego, co może okazać się wybitnie problematyczne po a) długiej przerwie w nauce języka b) kilkuletnim pobycie w Polsce bez styczności
z językiem i nagłym wyjeździe do kraju croissantów.
Kolejną zaletą książki wydawanej przez Septem jest praktyczność zamieszczonych w niej materiałów, a także zupełna poprawność merytoryczna. Owszem, czasem spolszczone zapisy wymowy zamiast fonetycznych mogą irytować, ale są też pomocne przy dłuższych wyrażeniach lub łączeniu słów czy powiedzonkach. Duży „lajk” za wzmianki o tradycjach i francuskim „savoir-vivre” codzienności dotyczącym spotkań, powitań i różnorodnych sytuacji, w których może się znaleźć biedny, zagubiony Polak. Słowniczek na końcu książki zawiera najważniejsze słowa, a tabele gramatyczne maksymalnie ułatwiają przyswojenie sobie nowych reguł.
Jedynym minusem Francuskiego dla bystrzaków może być tylko i wyłącznie brak wyższego poziomu. Owszem, podstawy są wyłożone bez zarzutu, jednak ta wiedza nie wystarczy, by napisać formalny list w biurze czy udać się na spotkanie biznesowe.Fakt faktem, że w takich celach sięga się jednak do innych, wyspecjalizowanych publikacji, a i najpierw należy przyswoić sobie swoistą „bazę językową”, której arkana zdradzają autorki Schmidt, Williams i Wenzel. Jestem na tak!
baristaliteratury.blogspot.com Charlotte, 2014-05-30