Zabrania się wykorzystania treści strony do celów eksploracji tekstu i danych (TDM), w tym eksploracji w celu szkolenia technologii AI i innych systemów uczenia maszynowego. It is forbidden to use the content of the site for text and data mining (TDM), including mining for training AI technologies and other machine learning systems.
ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Filozofia dla bystrzaków

„Filozofia dla Bystrzaków” rekomendowana jest hasłem „Przeczytaj to i poczuj, jak mądrzejesz!”, czy faktycznie podczas jej lektury można to poczuć? 

Seria książek „Dla Bystrzaków” to poradniki pisane lekkim i humorystycznym językiem przez specjalistów z różnych dziedzin, którym założeniem jest przekazanie wiedzy czytelnikowi w łatwy i zrozumiały sposób, ale tak by bawił się on przy tym całkiem dobrze. Autor książki, Dr Tom Morris był wykładowcą filozofii przez kilkanaście lat, a aktualnie zarządza własnym instytutem, więc niewątpliwie zna się na rzeczy. Czy ktoś tak łebski i znający się doskonale na swoim rzemiośle, jest w stanie jeszcze przekazywać swoją wiedzę w sposób zrozumiały dla laików? Czy posiadając jego wiedzę możliwy jest jeszcze jego dialog z przeciętnym czytelnikiem?

„Filozofia dla Bystrzaków” została przejrzyście podzielona na rozdziały, do tego opatrzona tabelkami, wskazówkami i drogowskazami. Niezbyt długie akapity i liczne, bardzo trafne cytaty sprawiają, iż lektura jest znacznie łatwiejsza i przyjemniejsza. Książkę podzielono na części traktujące o ogólnym pojęciu filozofii, podstawach naszej wiedzy, dobrze i etyce, losu i przeznaczenia, naszego JA, śmierci, Boga i sensu życia. Kolejne rozdziały można czytać teoretycznie w dowolnej kolejności, jednak zaczynając od początku będzie nam znacznie łatwiej zrozumieć kolejne zagadnienia. Całość napisano raczej lekkim, prostym językiem, sprawiając, że będzie to przyjemna lektura zarówno dla laika filozofii, jak i osoby, która poznała już jakieś jej podstawy.

Dr Tom Morris nie podaje gotowych rozwiązań i poglądów, a skłania czytelnika do przemyśleń i refleksji. Wzbudza wątpliwości i pobudza głód wiedzy. Wywołuje potrzebę kwestionowania rzeczywistości, tego czego o niej wiemy i zmienia nasz sposób myślenia – nawet o błahych sprawach. Dodatkowo zgodnie z obietnicą wiedzę o filozofii przedstawiono w tej książce w taki sposób, iż faktycznie jest ona idealną do zastosowania w praktyce, w naszym zwykłym codziennym życiu. Dzięki autorowi poglądy filozofów sprzed lat czy nawet stuleci, nagle okazują się być tak samo aktualne w nowoczesnym świecie. Inspirujące, interesujące cytaty oraz realne przykłady sprawiają, że stają się one wręcz oczywiste i banalne do zrozumienia.

„Filozofię dla Bystrzaków” można moim zdaniem nazwać śmiało przewodnikiem czy podręcznikiem do udanego życia. Niezależnie od naszych przekonań czy wyznania, pozwala zrozumieć otaczającą nas rzeczywistość i ułożyć pewne rzeczy w głowie, znajdując tym samym spokój ducha. Mając za sobą niejeden poradnik z kategorii „żyj długo i szczęśliwie” muszę przyznać, że żaden z nich nie może się równać z profitami, jakie wiążą się ze zrozumieniem podstaw filozofii, otworzeniem się na nie i odważenie się, by zacząć żyć zgodnie z pewnymi jej zasadami. Jedną z głównych myśli filozofów jest pozostań głodny, pożądaj wiedzy i nie ma tutaj mowy o wiedzy książkowej, a o tą którą możemy pogłębić jedynie żyjąc i czerpiąc ze swojego życia kolejne doświadczenia.

Filozofia, choć nazywana królową nauk, w dzisiejszych czasach wydaje się być zapomnianą i niezbyt popularną dziedziną, jednak książka Dr Morrisa pomaga przywrócić jej dawną świetność. Sprawiając, iż wiedza dzięki niej zdobyta będzie dla ciebie bardzo pomocna podczas zwykłego, codziennego życia i rozwiązywania problemów. Nawet jeśli nigdy nie sądziłaś, iż filozofia to temat dla ciebie, dzięki „Filozofii dla Bystrzaków” może się to bardzo szybko zmienić!
dlaLejdis.pl Joanna Złomańczuk

Filozofia dla bystrzaków

Po „Filozofię dla bystrzaków” zdecydowałem się sięgnąć pragnąć zmienić nieco tematykę czytanych przeze mnie książek – zamiast książek związanych z pracą czy okazyjnych tytułów science fiction postanowiłem wybrać coś bardziej ambitnego.

Pierwszą rzeczą która rzuca się w oczy po otworzeniu książki jest wysiłek włożony w to by nadać autorowi wiarygodności – profesor filozofii, szef wydziału filozofii, mówca biznesowy, prezes własnego instytutu itp. brakuje tylko zdjęcia z papieżem. Dlaczego zwracam na to uwagę? Przecież to dobrze, że książki piszą osoby z wiedzą i doświadczeniem, którzy pojawiają się w porannej audycji amerykańskiej telewizji biznesowej gdzieś pomiędzy drugą kawą, a croissantem. Podnoszę ten temat głownie z powodu sposobu w jaki skonstruowana jest książka – autor cały czas prowadzi czytelnika za rękę, pokazuje nowe zagadnienia, jednocześnie odwołując się do się do swojego 15-letniego doświadczenia w prowadzeniu zajęć ze studentami. Choć nie miałem do tej pory zbyt dużo wspólnego z filozofią to uderzyło mnie, że zamiast przekazać pewną wiedzę w postaci informacji, przedstawia swoje opinie, nie pozostawiając miejsca na przemyślenia czytelników czy dyskusję.

„Od czasów starożytnych istnieje inna teoria, która zasługuje na coś więcej niż tylko wzmiankę, ponieważ moim zdaniem jest prawdziwa i trafia w sedno. Oto moja wersja teorii cnoty.”

Zdecydowanie lepiej byłoby gdyby autor nie próbował wmusić swoich przemyśleń, lecz pozwolił czytelnikowi samemu się zastanowić. Zwłaszcza jeśli omawianym zagadnieniem jest filozofia.

Dużą część każdego rozdziału zajmuje forma przyjęta przez autora – zwracanie się do czytelnika w pierwszej osobie oraz owijanie informacji w własną interpretację. Ta konstrukcja bardzo przypomina wykład i takie odczucie towarzyszyło mi przez całą książkę – jakby to była transkrypcja semestru filozofii na paryskiej uczelni. Jest to zgodne z zamysłem autora, jednak z punktu widzenia czytelnika nie jest dobrym zabiegiem i sprawia wrażenie, że książka jest nieco jakby produktem ubocznym zajęć ze studentami.

Pomijając jednak sposób prowadzenia czytelnika przez autora, struktura książki jest oparta o tematy, a poszczególne epoki z historii filozofii pojawiają się dopiero w odniesieniu do omawianego zagadnienia. Całość jest ułożona spójnie, a kolejne rozdziały odnoszą się do wcześniej omówionych zagadnień. Tom Morris zaczyna od tego czym jest filozofia, czym się zajmuje i następnie przechodzi do tematów związanych z wiedzą, a w szczególności skąd wiemy, że cokolwiek wiemy.

Rozdziały są krótkie, a informacje dosyć ogólne. W przypadku książki dedykowanej osobom, które wcześniej nie miały styczności z filozofią jest to duża zaleta, ponieważ nie pozwala się znudzić jednym tematem. Filozofia dla bystrzaków nie ma struktury książki do historii filozofii, więc pozwala dotrzeć do końca czytelnikom w każdym wieku. Zapewnia przejście przez wiele tematów, które są charakterystyczne dla potocznie rozumianej filozofii i czytelnicy nie zawiodą się na doborze zagadnień. Omawiane są tematy takie jak: co to znaczy być dobrym? jaki jest sens życia? czy śmierć jest końcem? czy Bóg istnieje? i czy mamy na to wszystko jakieś dowody lub możemy je w logiczny sposób uargumentować? Są to pytania, które zadaje sobie większość osób, dlatego jest to książka dla każdego.

Ciekawym elementem są dekalogi – krótkie biografie dziesięciu wielkich filozofów oraz dziesięć wielkich pytań filozoficznych. Z biografii znajdziemy tam m.in. Arystotelesa, Sokratesa, Platona, Kanta, św. Tomasza z Akwinu czy Kartezjusza. Choć ta część jest krótka w porównaniu do całej książki – niecała strona na filozofa, to jednak pozwala zdobyć poczucie, że poznaliśmy najważniejsze osoby i ich poglądy. Drugim typem dekalogu są wielkie pytania filozoficzne, które częściowo były omówione w wcześniejszych rozdziałach np. jakie życie możemy nazwać dobrym? jak to jest z tym bogiem itp.

Podsumowując, nie podobał mi się sposób narracji oraz styl przypominający notatki z wykładu, ale to kwestia gustu. Treść jest dobra, przeznaczona dla osób rozpoczynających swoją przygodę z filozofią i bardzo dobrze wpisuje się w serię „dla bystrzaków„.
moznaprzeczytac.pl Artur; 2015-11-10

Optymalna dieta dla biegaczy. Jedz zdrowo i biegnij po sukces

Nazwisko Jeffa Gallowaya nie jest obecnie nikomu, kto, podobnie jak ja, interesuje się bieganiem. Ten światowej sławy specjalista od biegania jest też autorem wielu bardzo wartościowych pozycji przeznaczonych właśnie dla osób, które chcą rozpocząć swoją przygodę z bieganiem lub pragną doskonalić swoją biegową technikę, osiągać coraz lepsze wyniki bez rujnowania swojego zdrowia. Jako ktoś, kto do biegania podchodzi coraz bardziej poważnie, sięgam z zainteresowaniem po wszystkie książki autorstwa Gallowaya, jakie pojawiły się na polskim rynku. Gdy więc nadarzyła się okazja, by przeczytać książkę „Optymalna dieta dla biegaczy", którą Galloway przygotował wspólnie z Nancy Clark, dietetyczką, która specjalizuje się w odżywianiu sportowców, chętnie po nią sięgnęłam.
 
Muszę tu zaznaczyć, że sama jestem wegetarianką, więc cała treść lektury niekoniecznie jest przeznaczona dla mnie. Zasady żywienia przeznaczone w książce zakładają spożywanie mięsa ryb czy innych zwierząt. Nauczyłam się jednak odpowiednio modyfikować zalecenia podawane w różnego rodzaju poradnikach i czerpać z nich jak najwięcej dla siebie.
 
Osobom, które jednak jadają mięso i biegają, książkę polecam. Piękne wydanie na wysokiej jakości papierze, uzupełnione kolorowymi zdjęciami to tylko jedna, choć rzucająca się od razu w oczy zaleta. Warto jednak przyjrzeć się treści. Ci, dla których bieganie jest prawdziwą pasją, w książce znajdą wiele cennych informacji dotyczących tego, jak prawidłowo komponować swój codzienny jadłospis, po jakie produkty spożywcze sięgać. Są tu rozdziały opisujące ogólną dietę biegacza oraz poszczególne posiłki: śniadania, lunche i kolacje oraz przekąski.
 
Autorzy napisali też kilka rozdziałów, które poruszają taką problematykę, jak na przykład odpowiednia dieta dla osób startujących w maratonach czy w jaki sposób powinny się odżywiać bardzo aktywne fizycznie kobiety, by nie wpędzić swojego organizmu w kłopoty, których objawem może być na przykład anoreksja czy też zaburzenia miesiączkowania.
 
Dużo miejsca poświęcono tutaj kwestii spalania tłuszczu. Wiadomo przecież, że osoby, które rozpoczynają swoją przygodę z bieganiem często robią to właśnie po to, by pozbyć się niechcianych kilogramów. W książce „Optymalna dieta dla biegaczy" ludzi ci znajdą wskazówki, które dotyczą zarówno prawidłowego komponowania swoich posiłków jak i optymalnego treningu. Autorzy podkreślają, że odchudzanie jest możliwe tylko dzięki prawidłowemu zaplanowaniu tych dwóch rzeczy.
 
Ostatnie rozdziały poświęcono też prawidłowej technice biegania, doborowi odpowiednich butów, na co Galloway zwraca uwagę chyba w każdej swojej książce oraz kwestiom ewentualnych kontuzji, jakie mogą przydarzyć się osobie uprawiającej bieganie regularnie lub tylko od czasu do czasu. Tutaj Galloway podaje konkretne sposoby na uniknięcie tych kontuzji oraz na szybkie uporanie się z nimi.
 
Moim zdaniem książka jest dobra i warto ją mieć. Oczywiście, jak już pisałam wcześniej, to książka adresowana do osób biegających lub mających zamiar zacząć swoją przygodę z tą aktywnością fizyczną. Takich osób w Polsce jednak przybywa, więc myślę, że przybywa też potencjalnych odbiorców tej pozycji.
 
Czy książka ma jakieś wady? Według mnie za mało jest tu podanych konkretnych przepisów. Dużo jest informacji, bardzo ważnych przy komponowaniu swojej diety, dużo przytaczanych faktów medycznych, a nawet historie osób, które dzięki bieganiu i stosowaniu podanych w książce zasad żywienia schudły i to naprawdę dużo (około 60 – 70 kilogramów!). Brakuje mi jednak konkretnego, rozpisanego na poszczególne dni i posiłki przykładowego jadłospisu. I przepisów właśnie, bo choć troszkę się ich pojawia, dla mnie zdecydowanie jest ich za mało... No chyba, że autor planuje wydanie kolejnej pozycji, jaką jest właśnie osobna książeczka z przepisami dla biegaczy. Taką pewno też chętnie bym postawiła na swojej półce...
Sztukater.pl Sonrisa

Optymalna dieta dla biegaczy. Jedz zdrowo i biegnij po sukces

Optymalna dieta dla biegaczy była dla mnie zagadką dwóch powodów. Po pierwsze zaczęłam biegać, a raczej… truchtać, a że kocham jedzenie – nie wyobrażam sobie nie łączyć treningów z aplikowaniem organizmowi odpowiednich składników dostarczających energii i poprawiających samopoczucie. Po drugie mój Wybranek Serca jest Maratończykiem i Ultramartaończykiem i do tego – „Trójkołamaczem” (42 km w czasie mniej niż 3 h – podobno się da), a podobno też… przez żołądek do serca. Dlatego książka „Optymalna dieta dla biegaczy. Jedz zdrowo i biegnij po sukces”, napisana przez Jeff’a Galloway’a i Nancy Clark, stała się moim numerem jeden na liście „do przeczytania”. Więc ja będę specjalistka od jedzenia, Mój ultras – od biegania. Duet idealny. Jak się okazało to książka nie tylko dla biegaczy i sportowców – powinien przeczytać ją każdy i zmienić nawyki żywieniowe oraz myślowe.
Autorzy książki stanowią mocny fundament, świadczący o rzetelności i solidności zarówno doboru treści, jak i jej merytorycznej poprawności. Jeff Galloway jest doświadczonym maratończykiem, członkiem kadry olimpijskiej Stanów Zjednoczonych. Zapisał się wielkimi sukcesami i wkładem w biegowy świat. Opracował własny plan treningowy, który cieszy się dużym zainteresowaniem w środowisku. Nancy Clark jest dietetyczką, której specjalizacją jest sposób odżywiania sportowców w różnym wieku i o różnym poziomie zaawansowania.
Kiedy otworzyłam książkę i zobaczyłam tytuł pierwszego rozdziału, „Użyj mózgu!”, wiedziałam, że będzie to dobra książka. Nie wiem dlaczego. Intuicja mnie nie zawiodła, bo mózg raczej nie miał z owym procesem wnioskowania nic wspólnego. Autorzy kładą także nacisk na dostarczanie w sposób syntetyczny i klarowny wiedzy, dotyczącej funkcjonowania organizmu i przemian metabolicznych. Odsłonięte zostają przed nami tajniki związku między poziomem cukru, a poziomem motywacji oraz tym jak ważne jest celowe stosowanie diety. Niezwykle cennym jest uwzględnienie i zaprezentowanie zbilansowanego stylu odżywiania się wokół cyklu dnia jak i biegania. Autorzy pomagają z ułożeniem odpowiedniego dla nas planu treningowego, odpowiadają na nurtujące pytania dotyczące spalania tłuszczu oraz obalają mity i prezentują fakty dotyczące odżywiania i trenowania. Wielu z Was pewnie zastanawia się czy są tam przepisy. Jako, że uwielbiam gotować i mnie również zżerała owa ciekawość! W książce znajdziemy kilka ciekawych propozycji ze wskazówkami wykonania, kute jest w stanie zrobić dosłownie każdy – wystarczy chcieć! Jednak idąc za moim ulubionym tytułem rozdziału i w tej kwestii można zastosować dewizę „użyj mózgu!”. Po porcji wiedzy dotyczącej właściwości produktów, sposobów łączenia bardzo łatwo komponować własne, twórcze i smaczne jedzenie rozpieszczające kubki smakowe. Dla wielu pewnego rodzaju potwierdzeniem, świadectwem czy „motywatorem” mogą być historie kobiet, które jak każda z wielu chciały schudnąć oraz zmienić swoją dietę, i którym to się udało. Na koniec zaserwowana została porcja rad, które można stosować w przypadku dolegliwości jakże bardzo nam znanych: kolki, mdłości pod koniec treningu, spadku motywacji w trakcie biegu, problemów układu żołądkowo jelitowego itd. Wiadomo – lepiej zapobiegać niż leczyć. Jeff Galloway i Nancy Clark serwują jak na tacy przepis na to, jak zapobiegać kontuzjom. Ostatni rozdział jak dla mnie jest kwintesencją. Po dawce wiedzy, motywacji, przepisów i planów autorzy doradzają jak dobrać najlepszego i jednego z najważniejszych, o ile nie najważniejszych kompanów aktywnego stylu życia – butów.
Książka pisana jest w niezwykle lekki, acz nie trywialny i banalny sposób. Czasami przeszkadzało mi jednak częste powtarzanie treści, które padły wcześniej, w poprzednich rozdziałach. Niemniej być może pełni to funkcję utrwalającą, wszak „repetitio est mater studiorum„. Czytanie było także przyjemne dzięki ciekawej szacie graficznej, dającej poczucie logiczności, spójności kompozycji. Niektóre podręczniki akademickie mogłyby wziąć z tej książki lekcję.
Autorzy w 29 rozdziałach prezentują nam swoisty przepis nie tylko co jeść, ale jak przygotować i jak zmienić nawyki żywieniowe. Autorzy kierują swoje dzieło do sportowców i biegaczy, jednak osobiście uważam, że książka jest dosłownie dla każdego. Zmienia sposób myślenia, patrzenia na siebie, jedzenie, styl życia i odżywiania w nowy, a przede wszystkim twórczy sposób. Ta pozycja jest dla każdego, a dla mnie płynie z niej przesłanie: użyj mózgu, chciej, jedz, uprawiaj sport, żyj!
moznaprzeczytac.pl Izabela Łącka

Optymalna dieta dla biegaczy. Jedz zdrowo i biegnij po sukces

Optymalna dieta dla biegaczy była dla mnie zagadką dwóch powodów. Po pierwsze zaczęłam biegać, a raczej… truchtać, a że kocham jedzenie – nie wyobrażam sobie nie łączyć treningów z aplikowaniem organizmowi odpowiednich składników dostarczających energii i poprawiających samopoczucie. Po drugie mój Wybranek Serca jest Maratończykiem i Ultramartaończykiem i do tego – „Trójkołamaczem” (42 km w czasie mniej niż 3 h – podobno się da), a podobno też… przez żołądek do serca. Dlatego książka „Optymalna dieta dla biegaczy. Jedz zdrowo i biegnij po sukces”, napisana przez Jeff’a Galloway’a i Nancy Clark, stała się moim numerem jeden na liście „do przeczytania”. Więc ja będę specjalistka od jedzenia, Mój ultras – od biegania. Duet idealny. Jak się okazało to książka nie tylko dla biegaczy i sportowców – powinien przeczytać ją każdy i zmienić nawyki żywieniowe oraz myślowe.
Autorzy książki stanowią mocny fundament, świadczący o rzetelności i solidności zarówno doboru treści, jak i jej merytorycznej poprawności. Jeff Galloway jest doświadczonym maratończykiem, członkiem kadry olimpijskiej Stanów Zjednoczonych. Zapisał się wielkimi sukcesami i wkładem w biegowy świat. Opracował własny plan treningowy, który cieszy się dużym zainteresowaniem w środowisku. Nancy Clark jest dietetyczką, której specjalizacją jest sposób odżywiania sportowców w różnym wieku i o różnym poziomie zaawansowania.
Kiedy otworzyłam książkę i zobaczyłam tytuł pierwszego rozdziału, „Użyj mózgu!”, wiedziałam, że będzie to dobra książka. Nie wiem dlaczego. Intuicja mnie nie zawiodła, bo mózg raczej nie miał z owym procesem wnioskowania nic wspólnego. Autorzy kładą także nacisk na dostarczanie w sposób syntetyczny i klarowny wiedzy, dotyczącej funkcjonowania organizmu i przemian metabolicznych. Odsłonięte zostają przed nami tajniki związku między poziomem cukru, a poziomem motywacji oraz tym jak ważne jest celowe stosowanie diety. Niezwykle cennym jest uwzględnienie i zaprezentowanie zbilansowanego stylu odżywiania się wokół cyklu dnia jak i biegania. Autorzy pomagają z ułożeniem odpowiedniego dla nas planu treningowego, odpowiadają na nurtujące pytania dotyczące spalania tłuszczu oraz obalają mity i prezentują fakty dotyczące odżywiania i trenowania. Wielu z Was pewnie zastanawia się czy są tam przepisy. Jako, że uwielbiam gotować i mnie również zżerała owa ciekawość! W książce znajdziemy kilka ciekawych propozycji ze wskazówkami wykonania, kute jest w stanie zrobić dosłownie każdy – wystarczy chcieć! Jednak idąc za moim ulubionym tytułem rozdziału i w tej kwestii można zastosować dewizę „użyj mózgu!”. Po porcji wiedzy dotyczącej właściwości produktów, sposobów łączenia bardzo łatwo komponować własne, twórcze i smaczne jedzenie rozpieszczające kubki smakowe. Dla wielu pewnego rodzaju potwierdzeniem, świadectwem czy „motywatorem” mogą być historie kobiet, które jak każda z wielu chciały schudnąć oraz zmienić swoją dietę, i którym to się udało. Na koniec zaserwowana została porcja rad, które można stosować w przypadku dolegliwości jakże bardzo nam znanych: kolki, mdłości pod koniec treningu, spadku motywacji w trakcie biegu, problemów układu żołądkowo jelitowego itd. Wiadomo – lepiej zapobiegać niż leczyć. Jeff Galloway i Nancy Clark serwują jak na tacy przepis na to, jak zapobiegać kontuzjom. Ostatni rozdział jak dla mnie jest kwintesencją. Po dawce wiedzy, motywacji, przepisów i planów autorzy doradzają jak dobrać najlepszego i jednego z najważniejszych, o ile nie najważniejszych kompanów aktywnego stylu życia – butów.
Książka pisana jest w niezwykle lekki, acz nie trywialny i banalny sposób. Czasami przeszkadzało mi jednak częste powtarzanie treści, które padły wcześniej, w poprzednich rozdziałach. Niemniej być może pełni to funkcję utrwalającą, wszak „repetitio est mater studiorum„. Czytanie było także przyjemne dzięki ciekawej szacie graficznej, dającej poczucie logiczności, spójności kompozycji. Niektóre podręczniki akademickie mogłyby wziąć z tej książki lekcję.
Autorzy w 29 rozdziałach prezentują nam swoisty przepis nie tylko co jeść, ale jak przygotować i jak zmienić nawyki żywieniowe. Autorzy kierują swoje dzieło do sportowców i biegaczy, jednak osobiście uważam, że książka jest dosłownie dla każdego. Zmienia sposób myślenia, patrzenia na siebie, jedzenie, styl życia i odżywiania w nowy, a przede wszystkim twórczy sposób. Ta pozycja jest dla każdego, a dla mnie płynie z niej przesłanie: użyj mózgu, chciej, jedz, uprawiaj sport, żyj!
moznaprzeczytac.pl Izabela Łącka