Recenzje
Sztuka komunikacji dla bystrzaków
Dzięki lekturze książki Czytelnik dowie się, jak: zostać mistrzem komunikacji, łatwo nawiązywać kontakty, umiejętnie prowadzić negocjacje i komunikować się z ludźmi, wykorzystując do tego nowoczesną technologię. Zdolność do komunikowania się z odwagą, zaangażowaniem i w sposób zrozumiały dla odbiorcy jest kluczem do sukcesu w pracy i w życiu prywatnym. Ten przyjazny poradnik pomaga wyzbyć się nieśmiałości w kontaktach z ludźmi i pokazuje krok po kroku, jak mądrze dobierać słowa i używać mowy ciała podczas ważnych dla nas rozmów. W książce autorka przedstawiła m.in. informacje na temat aktywnego słuchania, narzędzia w zrozumieniu różnych stylów komunikacji, rady, jak budować sieć kontaktów, żeby odnieść sukces zawodowy, wskazówki, jak negocjować z finezją, sposoby na dyplomatyczne rozwiązanie konfliktu, podpowiedzi, jak wyrażać się w sposób zrozumiały i jednoznaczny oraz przykłady komunikacji międzykulturowej.
Personel Plus
Hiszpański dla bystrzaków. Wydanie II
Seria dla bystrzaków to książki starające się przekazać wiedzę w najprostszy możliwy sposób - wręcz łopatologicznie. Seria po polsku nazywa się dość ładnie: "dla bystrzaków", ale czuję w tym nutkę sarkazmu. Szczególnie gdy wziąć pod uwagę angielski tytuł: "For Dummies" czyli "dla głupków". Nie ma to jednak być naigrywanie się z czytelników, ale obietnica, że wiedza jest przekazywana w taki sposób, że nawet "bystrzak" ("dummy" - "głupek") zrozumie.
Autorka już na początku wyraźnie określa cel książki - przygotowano ją dla tych, którzy chcą szybko zacząć od zera. Niekoniecznie przedzierając się przez gramatykę i tysiące słówek. Powiedziałbym, że to swego rodzaju wytrych do języka. Czyli, jeżeli nic nie wiesz, a szybko chciałbyś zacząć to jest podręcznik dla ciebie. Ja wprawdzie nie należę do początkujących. Uczę się od paru miesięcy i znam już podstawową gramatykę. Mimo to książka okazała się wspaniałym przewodnikiem.
Najbardziej zaciekawił mnie chyba rozdział o nazwach potraw w różnych krajach hiszpańskojęzycznych. To taki miniprzewodnik, który warto przeczytać przed każdym wyjazdem do kolejnego takiego kraju. Niektóre nazwy potraw w różnych krajach oznaczają troszkę inną potrawę. Ciekawa jest lista “fałszywych przyjaciół”: np. “cura” znaczy ksiądz, a “rana” oznacza “żabę”. Region Galicia jest zarówno tam jak i w Polsce. Książka zawiera również mini słowniczek, mini rozmówki oraz tabele odmian czasowników. Krótko mówiąc jest tu wszystko czego potrzebuje początkujący.
Ja oczywiście najchętniej posłuchałbym tej książki. Niestety trzeba było ją przeczytać. Na szczęście jednak do książki papierowej dołączony jest dysk CD, a do ebooka link z plikami MP3. Można tam odsłuchać wszystkich dialogów z bardzo realistycznymi rozmowami.
Jest to świetny podręcznik dla początkujących, ale także dla tych, którzy chcieliby dowiedzieć się więcej. Dowiedzieć się więcej nie tylko o języku, ale też o krajach, w których jest używany. Podsumowując bardzo praktyczny i wyczerpujący podręcznik dla początkujących.
http://ksiazki.audio Piotr Borowski; 2017-04-24
Hiszpański dla bystrzaków
Chcąc poznać jakiś język trzeba od czegoś zacząć. I właśnie takim jednym z pierwszych kroków może być zapoznanie się z „Hiszpańskim dla bystrzaków”.
Jest tu i pewne słownictwo i podstawy gramatyki oraz różne „ciekawostki”. Warto jednak zaznaczyć, że w głównej mierze przedstawia się tu „latynoamerykańską odmianę hiszpańskiego” (Ameryka Południowa i Środkowa), choć również nawiązuje się do tej jego odmiany używanej w Hiszpanii.
Jak to się mówi „pierwsze koty za płoty” ;) publikacja ta może nam właśnie pomóc w rozpoczęciu przygody z językiem hiszpańskim. I przecież chyba o to w niej chodzi. Dużo zależy od naszej własnej motywacji i czy zechcemy czerpać z tego co zostało tu zaprezentowane.
Do każdego może przemawiać inny sposób poznawania czy uczenia się języków. Jedną z opcji może być właśnie posłużenie się „Hiszpańskim dla bystrzaków”. Oprócz książki (coś dla wzrokowców) mamy tu również płytę CD (coś dla ludzi, dla których ważniejsze jest to co usłyszą) z dialogami i wymową liter.
Jest tu i pewne słownictwo i podstawy gramatyki oraz różne „ciekawostki”. Warto jednak zaznaczyć, że w głównej mierze przedstawia się tu „latynoamerykańską odmianę hiszpańskiego” (Ameryka Południowa i Środkowa), choć również nawiązuje się do tej jego odmiany używanej w Hiszpanii.
Są tu i Pogawędki i Gierki Językowe i wiele wiele innych. Jak na przykład Czasowniki hiszpańskie czy minisłwonik. Nie jest to więc jednostajna publikacja. Może ma pewne niedociągnięcia, ale większość z nich wynika z trudności zaprezentowania pewnych rzeczy głównie w formie pisemnej. Niektóre z nich to np. jakieś małe przesunięcia tekstu. Żadna z tych „niedociągnięć” nie jest taka ważna by miała większy wpływ na ocenę publikacji.
Jak to się mówi „pierwsze koty za płoty” ;) publikacja ta może nam właśnie pomóc w rozpoczęciu przygody z językiem hiszpańskim. I przecież chyba o to w niej chodzi. Dużo zależy od naszej własnej motywacji i czy zechcemy czerpać z tego co zostało tu zaprezentowane.
Udanej podróży :)
swiatairi.blogspot.com Airi; 2016-09-01
Inwestycje walutowe dla bystrzaków. Wydanie II
Rynek walutowy Forex jest miejscem, gdzie w szybkim czasie można zbić fortunę i równie szybko ją stracić. Choć wydaje się trudny do zrozumienia, czy wręcz chaotyczny, autor książki przekonuje, że wcale taki dla nas być nie musi. Można zaobserwować na nim pewne stałe mechanizmy i trendy. Ich odpowiednie wykorzystanie potrafi stać się kluczem do sukcesu. Książka jest poradnikiem dla osób zaczynających dopiero swoją przygodę z Foreksem oraz dla tych, którzy chcą się stać na nim bardziej profesjonalni.
mycompanypolska.pl
Gitara dla bystrzaków. Wydanie III
Chyba nie ma lepszego uczucia niż spełnione marzenie. To duże czy to małe – to nie aż tak istotne. Pamiętam, kiedy zaczęłam stawiać pierwsze kroki w nastoletnim życiu, a przez moją głowę przetaczały się setki celów, pragnień czy marzeń. Były inne niż teraz, czasem bardziej naiwne, nieoparte na wiedzy, którą myślę, że mam teraz, i przede wszystkim wszystkie wymagały sporego zastrzyku finansowego, co dla przeciętnego nastolatka może stanowić duży problem. W dodatku pragnienia w tym wieku mają tendencją do bycia bardzo ulotnymi i zmiennymi, toteż rodzice rzadko kiedy podchodzą do nich bardzo poważnie. Nie wiem jak u was, ale w moim przypadku tylko kilka marzeń z tego okresu przetrwało lub zostało zrealizowanych. Jednym z nich była właśnie umiejętność gry na gitarze. I choć minęło już dobrych kilka lat (około 7-9), ja wreszcie nabyłam swoją gitarę i niejednokrotnie jeszcze rzępoląc, staram się dopiąć swego.
Tym długim wstępem chciałam wyjaśnić, skąd w ogóle pojawiła się we mnie potrzeba czy też chęć sięgnięcia po książkę Gitara dla bystrzaków. Nadal nie jestem milionerką i moja doba ma tylko 24 godziny, dlatego kurs za pomocą książki i płyty DVD wydał się najbardziej sensowny. Już wam mówię, czy to był trafny wybór.
Jak sama nazwa wskazuje, podstawową rolą tej książki jest, by pozwolić w prosty sposób opanować magiczną umiejętność gry na gitarze. Poznajemy stronę teoretyczną, wręcz anatomiczną, i tę bardziej praktyczną sześciostrunowego instrumentu. Książka skupia się na podstawowych akordach znanych piosenek, które dzięki płycie DVD możemy starać się naśladować.
Gitara dla bystrzaków to takie gitarowe vademecum, które skupia się zarówno na gitarze akustycznej, klasycznej, jak i elektrycznej. Jest idealne dla początkujących adeptów, a także dla osób, które styczność z tym instrumentem już miały, a chciałyby poćwiczyć lub odświeżyć niezbędną wiedzę. Górnej granicy wiekowej nie ma, ale jeśli chodzi o dolną granicę, skłaniałabym się polecić tę książkę osobom od piątej, może szóstej klasy szkoły podstawowej. Choć wszystko zależy od rozwiniętej umiejętności czytania ze zrozumieniem, nie wspominając już o posiadaniu takich cech jak zawziętość i ambicja.
Płyta DVD to nieoceniony atut. Można słuchać, można oglądać pokaz instruktora (z polskimi napisami), jak kto woli. W książce wyraźnie jest wskazane, w których momentach i gdzie znajdziemy często wybawiające, praktyczne wskazówki. Jednak wyobraźnia i interpretacja tekstu może nie oddać do końca tego, co da filmik.
Jako przyszła ekonomistka i studentka nieustannie zwracam uwagę na sprawy typowo finansowe. I muszę przyznać, że chwyciłam się za głowę, kiedy zobaczyłam ceny kursów gitarowych. Od razu wiedziałam, że to nie wypali i nawet gdyby mój portfel nie miał dna, to i tak naturalna tendencja do skąpstwa nie skłoniłaby mnie, żeby wydać tyle pieniędzy nawet na spełnienie marzenia. Bo jaką mam pewność, że ta osoba do mnie "trafi"? Do książek zawsze miałam słabość, bo książki z definicji rozumieją więcej. Niecałe 40 zł, a z jakimiś rabatami, których w księgarniach nie brakuje, jeszcze mniej, to nie jakoś ponad przeciętną kieszeń. Tak przynajmniej sądzę.
Skoro ta książka ma uczyć, to warto byłoby powiedzieć, ile w tym prawdy. Jako kompletnie początkująca osoba nadaję się do tego idealnie. Kiedy kupiłam gitarę, nie wiedziałam nawet, jak ją poprawnie chwycić, a co dopiero zacząć wydawać czysty dźwięk. Za pomocą kolorowych karteczek pozaznaczałam sobie, czego akurat chcę się nauczyć danego dnia, i to właśnie wykonywałam. Dowiedziałam się, jak bardzo jestem nieporęczna leworęcznie, jaka różnica jest miedzy słuchaniem a słyszeniem, i przekonałam się, że nawet opuszki palców mogą boleć. Mogę gorąco polecić osobom sumiennym i upartym. Bo zniechęcić się jest łatwo, ale wykonać zamierzony cel – to dopiero sztuka.
Skoro ta książka ma uczyć, to warto byłoby powiedzieć, ile w tym prawdy. Jako kompletnie początkująca osoba nadaję się do tego idealnie. Kiedy kupiłam gitarę, nie wiedziałam nawet, jak ją poprawnie chwycić, a co dopiero zacząć wydawać czysty dźwięk. Za pomocą kolorowych karteczek pozaznaczałam sobie, czego akurat chcę się nauczyć danego dnia, i to właśnie wykonywałam. Dowiedziałam się, jak bardzo jestem nieporęczna leworęcznie, jaka różnica jest miedzy słuchaniem a słyszeniem, i przekonałam się, że nawet opuszki palców mogą boleć. Mogę gorąco polecić osobom sumiennym i upartym. Bo zniechęcić się jest łatwo, ale wykonać zamierzony cel – to dopiero sztuka.
Essentia