Recenzje

[ 1..5 ] [ > ]

Trening mentalny biegacza. Jak utrzymać motywację

Bez odpowiedniego nastawienia psychicznego nie osiągniesz sportowego sukcesu. Znany olimpijczyk podpowiada, jak radzić sobie ze spadkiem motywacji. Jego wskazówki przydadzą ci się także w życiu zawodowym.

Shape, Katarzyna Paczkowska



Wszystko zaczyna się w głowie. Planuj, działaj, nie marudź!

Książka Karoliny Cwaliny jest mobilizacją do mądrego spełniania marzeń. Autorka jest wykwalifikowanym coachem, ale wyjątkowym - z ogromnym poczuciem humoru i luzu.

Magazyn WELL ,



Zarabiaj tyle, ile jesteś wart. Zmaksymalizuj swoje przychody już teraz

Większość z nas marzy o wspaniałej pracy i wysokim wynagrodzeniu. Młodzi ludzie idą w kierunkach studiów, które otworzą im drzwi na świat i przyszłość. Ale nie wszystkim tak dobrze się powodzi. Są i tacy, którym noga w pewnym momencie się podwinęła i świata nie podbiją. Jak się okazuje, dla nich jest jeszcze ratunek. Jest także dla tych, którzy chcą zmaksymalizować swoje przychody.

Jeśli nie odpowiada Ci to, jak wygląda Twoje życie i ile zarabiasz, jest tylko jedna osoba, która może to zmienić - TY.

Czy jesteś zadowolony z wysokości swoich dochodów? A może uważasz, że zasługujesz na więcej? A kto ponosi winę za stan Twojego konta? Rodzice, typ wykształcenia, szef, firma, branża, konkurencja, a może gospodarka? Zastanów się: przecież w Twoim otoczeniu są setki ludzi, którzy mieli takie same problemy i byli tak samo ograniczani jak TY, a teraz zarabiają dużo więcej i prowadzą lepsze życie. Prawda jest taka, że zarabiasz dokładnie tyle, ile postanowiłeś - ani mniej, ani więcej. Twoja sytuacja finansowa wygląda jak wygląda, bo sam o tym zdecydowałeś. Ty i nikt inny.

Brian Tracy jest kanadyjskim pisarzem i twórcą poradników z dziedzin psychologii sukcesu oraz osobistego rozwoju. Znaczna część publikacji pisarza trafiła na listy światowych bestsellerów. Pozycje spod pióra Tracy'ego są przede wszystkim pełne inspirujących, motywujących i pouczających treści, które mają na celu ułatwienie odnalezienia własnej drogi, postawienia życiowych celów, samorozwoju i zrobienie kariery w wymarzonej przestrzeni.

Autor pokazuje nam, że swoją rzeczywistą wartość możemy określić w czterech prostych krokach. • Krok 1. Stań oko w oko z prawdą i weź odpowiedzialność za swoje dotychczasowe życie. • Krok 2. Poznaj drogę do sukcesu kogoś, kto był w takiej samej sytuacji jak Ty, ale postanowił to zmienić. • Krok 3. Zastosuj na własny użytek praktyczne i sprawdzone strategie, metody i techniki, by zacząć zarabiać tyle, ile naprawdę jesteś wart. • Krok 4. Przejmij pełną kontrolę nad swoją karierą i zarobkami, żebyś mógł przetrwać i prosperować w każdych warunkach gospodarczych.

Najcenniejszym zasobem, jaki ma każdy z nas, jest umiejętność zarabiania. To zdolność do robienia czegoś, za co inni będą nam płacić. Czasem wynagrodzenie wzrasta, a niekiedy znacząco się obniża. Czy jest złoty środek, który umożliwi nam zmaksymalizowanie przychodów i utrzymanie ich an jak najwyższym poziomie?

Przede wszystkim, najważniejszą rzeczą jest organizacja czasu. Musimy znaleźć czas na pracę, ale także ten, który poświęcimy odpoczynkowi. Dobra organizacja czasu i jej przestrzeganie uchroni nas od wielu przykrych doświadczeń. Także pracodawcy oraz współpracownicy będą nas dobrze postrzegać.

Książka „Zarabiaj tyle, ile jesteś wart" to swoisty poradnik rozwoju kariery w nieokreślonej przyszłości. Te przetestowane, sprawdzone strategie pomogą zaoszczędzić czytelnikom lat ciężkiej pracy i tysiące złotych nieotrzymanego dochodu. Czytelnicy dowiedzą się, jak zorganizować swoje życie tak, aby zapewnić sobie maksymalne zarobki na każdym etapie swojej kariery.

„Zarabiaj tyle, ile jesteś wart" to pozycja dla każdego, kto pracuje w dowolnej branży, gdzie konkurencja jest duża, w tym dla pracowników i kadry zarządzającej, którzy chcą podnieść swoje zarobki, osobom zmieniającym pracę, studentom wchodzącym na rynek pracy i bezrobotnym chcącym znaleźć zatrudnienie. Ponadto, poradnik jest krótki, tak więc przeczytać go można w ciągu kilku dni.

Sztukater.pl, Anath



Wbiec na szczyt

W ostatnim czasie bieganie stało się bardzo modną aktywnością sportową. Nic więc dziwnego, że na polskim rynku wydawniczym pojawia się coraz więcej pozycji, które adresowane są do osób pragnących rozpocząć swoją przygodę właśnie z bieganiem. Dzięki tym wszystkim poradnikom nie tylko zyskuje się motywację do odbywania regularnych treningów, ale również zdobywa się wiedzę z zakresu prawidłowej techniki biegu, przygotowania do startu w zawodach na konkretne dystanse czy po prostu tego, w jaki sposób z biegania czerpać jak najwięcej przyjemności oraz korzyści dla zdrowia. Sięgając po książkę Arthura Lydiarda „Wbiec na szczyt" właśnie tego oczekiwałam. Tym bardziej, że autor jest jednym z najbardziej znanych trenerów biegaczy startujących na długich oraz średnich dystansach. Jego podopiecznie często wygrywają zawody lub przynajmniej plasują się w czołówce. Postać autora była więc dla mnie, osoby rozpoczynającej swoją przygodę z bieganiem, odpowiednią rekomendacją.

Muszę jednak przyznać, że troszkę się na tej książce zawiodłam. Wynika to chyba z faktu, że moje oczekiwania wobec aktywności fizycznej, jaką jest bieganie są nieco inne niż to, o czym w książce pisze Lydiard. Dla mnie bieganie ma być odskocznią od codziennych problemów, sposobem przyjemnego spędzania czasu, medytacją w ruchu czy też może raczej momentem „przewietrzenia umysłu". Owszem, gdzieś tam z tyłu głowy kołacze się myśl o starcie w zawodach, jednak nie jest to moim priorytetem. Lydiard natomiast właśnie na przygotowaniu do zawodów na różnych dystansach, z naciskiem na start w maratonie, się koncentruje.

Niemniej jednak nie żałuję, że przeczytałam te książkę. Zawiera ona bardzo konkretne informacje dotyczące wszelkich zalet związanych z uprawianiem biegania oraz tego, w jaki sposób warto rozpocząć uprawianie tego sportu. Autor dużo miejsca poświęcił tutaj na rozdział pod tytułem „Mity i przesądy", w którym rozprawia się z pewnymi opiniami, często błędnymi, jakie powszechnie usłyszeć można na temat biegania.

Dużo miejsca poświęcono tutaj także samym planom treningowym. Tak, jak pisałam wcześniej, są to treningi opracowane w taki sposób, by podczas zawodów, niezależnie, czy mają to być biegi uliczne, czy też przełajowe, osiągnąć jak najlepsze rezultaty. Nie są to więc treningi dla mnie, ale z pewnością osobom, które mają ambicje choćby pokonywania własnych „życiówek" czy też wygrywania kolejnych zawodów, będą bardzo przydatne.

Autor trochę miejsca poświęcił też tematom takim, jak odżywianie biegacza, dobór odpowiednich butów i dbanie o stopy, które podczas długich biegów są najbardziej narażone na różnego rodzaju kontuzje czy wreszcie relacjom między biegaczem a jego trenerem.

Niewątpliwie książka „Wbiec na szczyt" zawiera szereg bardzo przydatnych i, co najważniejsze, godnych zaufania informacji. To pozycja, w której nie ma zbędnych słów, choć może nie wszystkim będzie odpowiadał jej język. Momentami książkę czytało się trudno, jakby była przeznaczona dla fachowców.

Pewnym mankamentem była dla mnie także czcionka, jakiej użyto w tej pozycji. W przypadku czytania pojedynczo konkretnych rozdziałów, na pewno nie ma to większego znaczenia. Ja jednak przeczytałam „Wbiec na szczyt" dość szybko, w krótkim czasie i podczas dłuższego czytania po prostu męczyły mi się oczy. Brawa za to za uzupełnienie treści pięknymi, motywującymi i inspirującymi zdjęciami, które są co prawda czarno-białe, ale być może właśnie to sprawia, że tak bardzo zadziałały na moja wyobraźnię?

Książkę polecam każdemu, kto zaczyna biegać, kto zaczyna przygotowywać się do startu w zawodach. To książka dla biegaczy i ich trenerów, tego nie da się ukryć. Inni po prostu nie będą nią zainteresowani. Jednak osoby, które biegają na pewno znajda w niej coś dla siebie.

Sztukater.pl, Sonrisa



Tysiąc szklanek herbaty. Spotkania na Jedwabnym Szlaku

Na rowerze Jedwabnym Szlakiem? A kto to dzisiaj robi? Okazuje się, że owszem – są zapaleńcy, przykładem autor, który na szczęście dzieli się wrażeniami.

Książka – bajka. Wprowadza nas w zupełnie inny, dla nas chyba niewyobrażalny świat innej kultury. Niby coś tam wiemy, że w innych krajach ludzie potrafią się zachować tak, jak nie potrafią „u nas", a jednak wciąż stawia nas to w ciągłym zdziwieniu. Porównanie nie zawsze jest na korzyść Syryjczyków, Turkmenów czy Chińczyków, czasem zachód wygrywa. Jednak nawet te kilka drobnych zwycięstw tak naprawdę nie daje takiej satysfakcji, by spocząć na laurach i spoglądać na świat z góry.

Trudno czasem uwierzyć, że obcy człowiek, widząc przy straganie podróżnego, zaprasza go do siebie do domu, częstuje wszystkim czym ma (smak herbaty czuć niemal z kartek), nocuje i jeszcze nie chce wypuścić w dalszą drogę. Prawda, że to ładne? U nas niewykonalne, gdzie indziej widocznie ludzie są bardziej otwarci, a ich gościnność wcale nie jest tylko legendą.

Autorowi należą się brawa za kilka spraw. Przede wszystkim za to, że świetnie opisuje otaczającą go rzeczywistość i nie dziwi jej się na siłę. Przyjmuje sprawy takimi jakie są, jako coś oczywistego. A przynajmniej ja odniosłam takie wrażenie. Jest w tym naturalny, dzięki czemu wrażenia z jego podróży płynnie przechodzą na czytelnika, sprawiając mu ogromną czytelniczą przyjemność. I kilka uwag, niby oczywistych, ale dla nas już niemal zapomnianych – nie jest ważny język, bo kiedy człowiek z człowiekiem bardzo chcą się dogadać, to się porozumieją, a język pozostanie nieistotną przeszkodą.

Poza tym jak w trakcie lektury z przyjemnością „zwiedza" się obcy kraj, tak w tej książce najważniejsi są ludzie. I wcale nie chodzi o dzielnych podróżujących (z których autor wcale nie robi herosów tylko dlatego, że poruszają się na rowerach), tylko o tubylców. To oni są najważniejsi, bo od ich zachowania względem podróżnych zależy, co będzie dalej z bohaterami. Otwartość i taka ich poczciwość sprawia, że gdy Robert Maciąg pisze, by nie odkładać podróży na później i wyruszyć już teraz, ma się ochotę odpowiedzieć: „Już pakuję manatki!".

Do ostatniej pochwały należy dodać zdjęcia, które podkreślają ten ludzki wątek w książce. Najwięcej tu zdjęć ludzi, portretowych, pięknych, kolorowych. Dzięki nim opowieść staje się pełniejsza, a ludzie, których opisuje Maciąg jeszcze bardziej prawdziwi.

I jeszcze kilka słów na koniec – nawet z Turkmenistanu udało się autorowi wycisnąć najwięcej jak się da. Nie szkodzi, że przez ten kraj tylko przejechał (na dłuższy pobyt nie miał wizy, starczyło mu tylko na bardzo szybki przejazd). Co się dało zaobserwować czy sfotografować, to spisał, a jego współtowarzysz w podróży sfotografował. Brawo!

Uroku opowieści nie psują historie o bezdusznej machinie urzędniczej o stężeniu absurdu, którego nie wymyśliłby Monty Python. Nie szkodzi. Tak po prostu bywa.

W książce znalazło się wiele fragmentów, które bardzo chętnie bym nosiła zawsze przy sobie, ale najbardziej na moją wyobraźnię zadziałał chyba ten, w którym opisywał wrażenia z jazdy „na pace":

„Po jakichś dwóch godzinach, „z litości", Mohammad zatrzymał samochód, by zapytać, czy mi aby wygodnie. Mnie? Wygodnie? Ludzie kochani! Przyjaciele! Miałem nad sobą ogrom wszechświata mieniący się wszechwładną czernią i diamentami gwiazd, w uszach brzmiała mi muzyka, a wy pytacie, czy mi wygodnie? A co wy tam wiecie? Nieszczęśliwcy! Blaszany dach nad sobą, upał silnika i jego monotonny ryk. Czy mi tu wygodnie...? Pod niebem pełnym cudów...?" Piękna książka.

Sztukater.pl, THINGRODIEL



[ 1..5 ] [ > ]