"Gitara dla bystrzaków. Wydanie III" -- recenzje:
Chyba nie ma lepszego uczucia niż spełnione marzenie. To duże czy to małe – to nie aż tak istotne. Pamiętam, kiedy zaczęłam stawiać pierwsze kroki w nastoletnim życiu, a przez moją głowę przetaczały się setki celów, pragnień czy marzeń. Były inne niż teraz, czasem bardziej naiwne, nieoparte na wiedzy, którą myślę, że mam teraz, i przede wszystkim wszystkie wymagały sporego zastrzyku finansowego, co dla przeciętnego nastolatka może stanowić duży problem. W dodatku pragnienia w tym wieku mają tendencją do bycia bardzo ulotnymi i zmiennymi, toteż rodzice rzadko kiedy podchodzą do nich bardzo poważnie. Nie wiem jak u was, ale w moim przypadku tylko kilka marzeń z tego okresu przetrwało lub zostało zrealizowanych. Jednym z nich była właśnie umiejętność gry na gitarze. I choć minęło już dobrych kilka lat (około 7-9), ja wreszcie nabyłam swoją gitarę i niejednokrotnie jeszcze rzępoląc, staram się dopiąć swego.
Tym długim wstępem chciałam wyjaśnić, skąd w ogóle pojawiła się we mnie potrzeba czy też chęć sięgnięcia po książkę Gitara dla bystrzaków. Nadal nie jestem milionerką i moja doba ma tylko 24 godziny, dlatego kurs za pomocą książki i płyty DVD wydał się najbardziej sensowny. Już wam mówię, czy to był trafny wybór.
 
Jak sama nazwa wskazuje, podstawową rolą tej książki jest, by pozwolić w prosty sposób opanować magiczną umiejętność gry na gitarze. Poznajemy stronę teoretyczną, wręcz anatomiczną, i tę bardziej praktyczną sześciostrunowego instrumentu. Książka skupia się na podstawowych akordach znanych piosenek, które dzięki płycie DVD możemy starać się naśladować.
 
Gitara dla bystrzaków to takie gitarowe vademecum, które skupia się zarówno na gitarze akustycznej, klasycznej, jak i elektrycznej. Jest idealne dla początkujących adeptów, a także dla osób, które styczność z tym instrumentem już miały, a chciałyby poćwiczyć lub odświeżyć niezbędną wiedzę. Górnej granicy wiekowej nie ma, ale jeśli chodzi o dolną granicę, skłaniałabym się polecić tę książkę osobom od piątej, może szóstej klasy szkoły podstawowej. Choć wszystko zależy od rozwiniętej umiejętności czytania ze zrozumieniem, nie wspominając już o posiadaniu takich cech jak zawziętość i ambicja.
 
Płyta DVD to nieoceniony atut. Można słuchać, można oglądać pokaz instruktora (z polskimi napisami), jak kto woli. W książce wyraźnie jest wskazane, w których momentach i gdzie znajdziemy często wybawiające, praktyczne wskazówki. Jednak wyobraźnia i interpretacja tekstu może nie oddać do końca tego, co da filmik.
 
Jako przyszła ekonomistka i studentka nieustannie zwracam uwagę na sprawy typowo finansowe. I muszę przyznać, że chwyciłam się za głowę, kiedy zobaczyłam ceny kursów gitarowych. Od razu wiedziałam, że to nie wypali i nawet gdyby mój portfel nie miał dna, to i tak naturalna tendencja do skąpstwa nie skłoniłaby mnie, żeby wydać tyle pieniędzy nawet na spełnienie marzenia. Bo jaką mam pewność, że ta osoba do mnie "trafi"? Do książek zawsze miałam słabość, bo książki z definicji rozumieją więcej. Niecałe 40 zł, a z jakimiś rabatami, których w księgarniach nie brakuje, jeszcze mniej, to nie jakoś ponad przeciętną kieszeń. Tak przynajmniej sądzę.

Skoro ta książka ma uczyć, to warto byłoby powiedzieć, ile w tym prawdy. Jako kompletnie początkująca osoba nadaję się do tego idealnie. Kiedy kupiłam gitarę, nie wiedziałam nawet, jak ją poprawnie chwycić, a co dopiero zacząć wydawać czysty dźwięk. Za pomocą kolorowych karteczek pozaznaczałam sobie, czego akurat chcę się nauczyć danego dnia, i to właśnie wykonywałam. Dowiedziałam się, jak bardzo jestem nieporęczna leworęcznie, jaka różnica jest miedzy słuchaniem a słyszeniem, i przekonałam się, że nawet opuszki palców mogą boleć. Mogę gorąco polecić osobom sumiennym i upartym. Bo zniechęcić się jest łatwo, ale wykonać zamierzony cel – to dopiero sztuka.

redakcja-essentia.blogspot.com